Humanoidalne roboty od Chery to nie zabawka
I właśnie dlatego branża motoryzacyjna zaczyna traktować je coraz poważniej.
Jeszcze niedawno robot w salonie samochodowym był raczej ciekawostką z targów. Coś, co dobrze wygląda na filmiku i przyciąga uwagę, ale nie ma większego znaczenia w codziennej pracy. W przypadku Chery ten temat zaczyna jednak wychodzić poza etap pokazu. Firma rozwija robota AiMOGA jako realnego asystenta, który ma wspierać sprzedaż i obsługę klienta.
Robot jako sprzedawca – co już potrafi
W założeniu taki robot ma witać klientów, odpowiadać na pytania, tłumaczyć funkcje samochodu, a nawet pomagać w organizacji jazdy testowej. Czyli dokładnie to, co robi dziś sprzedawca w salonie, tylko że w formie maszyny, która nie potrzebuje przerwy i potrafi komunikować się w kilku językach.
Motoryzacja idzie w stronę AI i doświadczenia klienta
Najciekawsze jest jednak to, że Chery nie traktuje robota jako osobnej ciekawostki. To część większego kierunku rozwoju, w którym samochód, sztuczna inteligencja i robotyka zaczynają się ze sobą łączyć. Motoryzacja coraz mniej kręci się wokół samego auta, a coraz bardziej wokół doświadczenia użytkownika i technologii, która to doświadczenie tworzy.
Czy robot naprawdę otworzy drzwi samochodu?
Pojawia się więc pytanie, które brzmi trochę sensacyjnie, ale jest całkiem konkretne: czy taki robot naprawdę potrafi otworzyć drzwi samochodu?
Odpowiedź brzmi: tak, ale trzeba dobrze rozumieć, w jakim kontekście. Podczas pokazów i prezentacji roboty Chery potrafią podejść do auta, chwycić klamkę i otworzyć drzwi. To oznacza, że mają już rozwiniętą zdolność manipulacji przedmiotami - coś, co w robotyce jest jednym z trudniejszych tematów.
Gdzie kończy się pokaz, a zaczyna rzeczywistość
Jednocześnie nie jest to jeszcze poziom, na którym robot poradzi sobie w każdej sytuacji. Różne typy klamek, opór drzwi, warunki pogodowe czy przypadkowe przeszkody to rzeczy, które dla człowieka są intuicyjne, a dla maszyny wciąż stanowią wyzwanie. Dlatego dziś takie funkcje działają głównie w kontrolowanych warunkach, na przykład w showroomie lub podczas demonstracji.
Robot nie zastąpi człowieka – przynajmniej na razie
I to jest kluczowe, żeby dobrze zrozumieć cały temat. To nie jest jeszcze technologia, która jutro zastąpi pracownika w salonie. Ale to też nie jest już tylko marketingowa zabawka. To realny test kierunku, w którym idzie branża.
Bo nawet jeśli robot nie będzie jeszcze samodzielnie obsługiwał każdego klienta, to może odciążyć człowieka, zrobić pierwsze wrażenie, odpowiedzieć na proste pytania i wprowadzić klienta w świat marki. A to w dzisiejszej motoryzacji ma ogromne znaczenie.
Co dalej z robotami w motoryzacji?
Widać też, że Chery podchodzi do tego tematu długofalowo. Roboty zaczynają pojawiać się w realnych miejscach, a nie tylko na scenach targowych. To sygnał, że firmy motoryzacyjne chcą być czymś więcej niż producentami samochodów. Coraz częściej próbują budować cały ekosystem technologiczny wokół użytkownika.
To dopiero początek większej zmiany
Dlatego humanoidalne roboty w salonach to nie jest chwilowa moda. To raczej pierwszy etap większej zmiany. Może jeszcze niedoskonały, może momentami trochę „podkręcony” marketingowo, ale zdecydowanie realny.
I jeśli dziś robot potrafi podejść do auta, opowiedzieć o nim i w kontrolowanych warunkach otworzyć drzwi, to znaczy, że jesteśmy bliżej tej przyszłości, niż wielu kierowcom się wydaje.